Słowo na dziś

Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka
Jan. 14:27

Spotkania

- Niedziela, 3 grudnia, godz. 10:30

Społeczność uwielbienia, świadectw, słowa i modlitwy

 

- Wtorek, 5 grudnia, godz. 18:30
Społeczność modlitwy

 

- Niedziela, 10 grudnia, godz. 10:30 

Społeczność uwielbienia, świadectw, słowa i modlitwy

 

- Niedziela, 17 grudnia, godz. 16:30
Wieczór Wigilijny

 

 

 

 

 

 

 

 

Eugene Delaroix, działający w pierwszej połowie XIX wieku francuski malarz, jeden z najważniejszych przedstawicieli francuskiego romantyzmu, na jednym ze swoich obrazów, w piękny i przemawiający sposób ukazał spragnionego żołnierza, zranionego w bitwie i ostatkiem sił próbującego zaczerpnąć wody.

StaryCzlowiekWSmutkuJednak w twórczości artystów o wiele częstszym tematem jest pragnienie umęczonej duszy człowieka, stęsknionej za radością, pokojem i nadzieją.

Van Gogh, w roku 1890, dwa miesiące przed śmiercią, pogrążony w depresji namalował obraz "Stary człowiek w smutku". Powstał on na podstawie litografii, która została wykonana przez niego osiem lat wcześniej. Nadszedł czas, gdy pogrążony w smutku i przygnębieniu twórca, zapragnął wyrazić to co odczuwało jego serce.

Salomon wołał: Kazn. 1:2-9 2. Marność nad marnościami, mówi Kaznodzieja, marność nad marnościami, wszystko marność. 3. Jaki pożytek ma człowiek z całego swego trudu, który znosi pod słońcem? 4. Pokolenie odchodzi i pokolenie przychodzi, ale ziemia trwa na wieki. 5. Słońce wschodzi i słońce zachodzi, i śpieszy do swego miejsca, gdzie znowu wschodzi.

Pan Jezus przemawiał do sercu ludzi słowami: Mat. 16:26 Albowiem cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za duszę swoją?

 

Przeczytamy dzisiaj historię, mówiącą o spotkaniu Pana Jezusa z kobietą, w której życiu panowała pogłębiająca się pustka, będąca owocem trudnych doświadczeń i złudnych nadziei, które pokładała w ludziach.

 

Pan Jezus wkracza na teren, który zamieszkiwali Samarytanie, żyjący od lat w konflikcie z narodem żydowskim.

Czytamy: (Ew. Jana 4:5-15) Przybył więc do miasta samarytańskiego, zwanego Sychar, blisko pola, które Jakub dał swemu synowi Józefowi. 6. A była tam studnia Jakuba. Jezus więc, zmęczony podróżą, usiadł sobie przy studni; było to około szóstej godziny.7. Wtem przyszła niewiasta samarytańska, aby nabrać wody. Jezus rzekł do niej: Daj mi pić!8. Uczniowie jego bowiem poszli do miasta, by nakupić żywności.9. Wtedy niewiasta samarytańska rzekła do niego: Jakże Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, o wodę? [Żydzi bowiem nie obcują z Samarytanami].10. Odpowiadając jej Jezus, rzekł do niej: Gdybyś znała dar Boży i tego, który mówi do ciebie: Daj mi pić, wtedy sama prosiłabyś go, i dałby ci wody żywej. 11. Mówi do niego: Panie, nie masz nawet czerpaka, a studnia jest głęboka; skądże więc masz tę wodę żywą?12. Czy może Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię i sam z niej pił, i synowie jego, i trzody jego? 13. Odpowiedział jej Jezus, mówiąc: Każdy, kto pije tę wodę, znowu pragnąć będzie; 14. Ale kto napije się wody, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku żywotowi wiecznemu. 15. Rzecze do niego niewiasta: Panie, daj mi tej wody, abym nie pragnęła i tu nie przychodziła, by czerpać wodę.

 

Pan Jezus wchodzi na obszar Samarii.

Kraj Palestyny rozciąga się na odległość 200 km od północy na południe. Na jego przestrzeni mieściły się trzy jednostki terytorialne - Galilea na północy, Judea na południu i Samaria pośrodku.

Pan Jezus idąc z Judei do Galilei wkracza na nieprzyjazny teren, jakim była Samaria.

 

Samarytanie byli narodem Żydów których krew wymieszała się z osiedlonymi przez Asyryjczyków mieszkańcami Babilonu, Kuty, Awy, Mahamtu i Sefarwaimu.

Nienawiść Żydów do Samarytańczyków była spowodowana faktem zbratania się Izraelczyków zamieszkujących północną część Palestyny z pogańskimi narodami.

Mawiano, że nie należy jadać chleba upieczonego przez Samarytan, bo kto jada ich chleb to tak jak by jadał wieprzowinę.

Gdy  w ortodoksyjnym domu żydowskim córka wyszła za Samarytanina, obchodzono  uroczystości pogrzebowe, gdyż w oczach prawowiernych stała się martwa.

Napełnieni nienawiścią wobec Pana Jezusa faryzeusze, mówili: Jan. 8:48 Czyż nie mówimy słusznie, że jesteś Samarytaninem i masz demona?

Nawet uczniowie Chrystusa, widząc pewnego razu nieprzychylny stosunek mieszkańców jednej z wiosek samarytańskich, powiedzieli: Łuk. 9:53-54  Panie, czy chcesz, abyśmy słowem ściągnęli ogień z nieba, który by ich pochłonął, jak to i Eliasz uczynił?

Ponieważ Samaria znajdowała się na drodze z Galilei do Judei, podróżujący, prawowierni Żydzi dwukrotnie przekraczali rzekę Jordan, by ominąć ten obszar darzony dużym uprzedzeniem.

 

PanJezusISamarytankaPan Jezus wielokrotnie wznosił się ponad ten niezwykle głęboki podział. W historii o miłosiernym Samarytaninie, który jako jedyny zatrzymuje się przy obrabowanym i pobitym człowieku, Chrystus wskazał na to, co jest istotą sprawy: Postawa serca człowieka, niezależnie, po której jest stronie.

Teraz Pan Jezus przyszedł do samarytańskiego miasta Sychar i obciążony podróżą usiadł przy studni. Było południe, był to więc czas największego żaru słonecznego. Chrystus był zmęczony i spragniony. Uczniowie Jego odeszli do miasteczka samarytańskiego nakupić żywności.

Widząc Samarytankę, która przyszła aby nabrać wody, Pan Jezus zwrócił się do niej z prośbą: „Daj mi pić”, łamiąc w ten sposób wszelkie panujące w tym czasie zasady.

Samarytanka była kobietą, a skrupulatni rabini zabraniali nauczycielom publicznego pozdrawiania kobiet. Poza domem rabinowi nie było wolno przemówić nawet do własnej żony lub córki. Rozwój rozmowy ukazuje, że pragnienie Jezusa nie było wywołanie skandalu, lecz poruszenie serca kobiety i przekazanie jej słów życia.

 

Opisana kobieta posiadała swój zamknięty świat, z nadziejami, które wiele razy okazały się złudne.

W słowach Ewangelii opisany jest jeden z obszarów jej życia, w którym widzimy jak powoli schodziła w dolinę sceptycyzmu i obaw,  które coraz bardziej wypełniały jej serce.

Jak czytamy w dalszych wersetach, doświadczyła pięciu zerwanych związków małżeńskich, a ten, w którym trwała był związkiem nieformalnym

Chrystus opisał jej sytuację w słowach: Jan. 4:18 Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego teraz masz, nie jest twoim mężem…

Pięć razy, gdy rozpoczynała nową relację, miała nadzieję, że będzie trwałą, dlatego wychodziła za mąż.

Jednak każdy kolejny związek kruszył niepewny, własny fundament jej życia. Musiała być osłabiona słabościami własnymi i mężczyzn, których poznawała.

Za szóstym razem, jej nadzieja na zawarcie trwałego związku małżeńskiego była już bardzo znikoma…

Nie była gotowa na związanie się na stałe z człowiekiem, którego poznała, gdyż nosiła w swoim sercu bardzo wiele obaw. Dlatego Chrystus powiedział: „…ten, którego teraz masz, nie jest twoim mężem…”

 

Teraz przychodzi do studni i wykonuje zwykłą czynność, czerpiąc wodę. Nie oczekuje niczego nadzwyczajnego. Być może myśli o swoich sprawach, rozważa różne obawy…

Wtedy słyszy słowa Pana Jezusa, który jest dla niej obcym mężczyzną i prosi „Daj mi pić”, by wkrótce oznajmić:  „Ale kto napije się wody, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki”

 

Innymi słowy, Pan Jezus mówi: Jest woda, która może prawdziwie zaspokoić twoje pragnienie. To inna woda niż ta, którą pijesz każdego dnia. Jeżeli otworzysz swoje serce, możesz ją otrzymać.

Przez cały czas swojej służby Pan Jezus pragnął zatrzymać ludzi, by zwrócić uwagę na prawdziwą nadzieję na to, co pewne i wieczne.

Mówił to ludziom młodym i starszym, tym, którzy zakładali rodziny i tym, których życie się kończyło.

Słowo Boże mówi o młodych ludziach, jak bogaty młodzieniec, którzy przychodzili do Chrystusa, by pytać o drogę życia. Chrystus zawsze wskazywał na to co trwałe, co jedynie ma wartość.

 

Pan Jezus mówi, że woda, którą pije na co dzień, nie zaspokoi pragnienia jej duszy:

Jan. 4:13 Każdy, kto pije tę wodę, znowu pragnąć będzie;

 

Innym razem Chrystus głosił: Jan. 6:27 Zabiegajcie nie o pokarm, który ginie, ale o pokarm, który trwa, o pokarm żywota wiecznego, który wam da Syn Człowieczy: na nim bowiem położył Bóg Ojciec pieczęć swoją.

 

Studnie tego świata nie mogą zaspokoić pragnienia duszy człowieka, z trzech powodów:

- Zaspokojenie pragnienia jest chwilowe

- Nie mogą dosięgnąć głębi duszy człowieka i zaspokoić jego najważniejszych potrzeb

- Grzech, jak narkotyk, zaspakaja chwilowe żądze człowieka, by wzbudzić w nim potęgujący się głód

 

Lord Byron, jeden z największych brytyjskich poetów i dramaturgów, żyjący na przełomie XVIII i XIX wieku, który prowadził życie znane ze skandali obyczajowych, podbojów miłosnych, podróży po Europie, w obliczu śmierci, która w czasie choroby nadeszła w niespodziewany sposób, napisał:

Pożółkły liście mojego żywota,

Zmarły miłości kwiaty i owoce,

Został mi tylko smutek i tęsknota —Rak toczący dnie i noce...

(Tł. Feliks Jezierski)

 

Bóg mówił przez proroka Jeremiasza: Jer. 2:13 Gdyż mój lud popełnił dwojakie zło: Mnie, źródło wód żywych, opuścili, a wykopali sobie cysterny, cysterny dziurawe, które wody zatrzymać nie mogą.

 

Chrystus wskazuję na źródło wody, które może zaspokoić pragnienie na zawsze. Jan. 4:14 Ale kto napije się wody, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku żywotowi wiecznemu.

 

Pan Jezus, mówiąc o sobie jako o dobrym Pasterzu powiedział, że przyszedł by obdarować człowieka życiem w obfitości: Jan. 10:10 Złodziej przychodzi tylko po to, by kraść, zarzynać i wytracać. Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały.

 

Chrystus mówił też o pokoju, który wypełni ich serca, w świecie napełnionym niepokojem.

Jan. 14:27 Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję...

 

Gdy z powodu głoszenia Ewangelii Paweł i Sylas zostali w Filipii zakuci w dyby, czytamy:

Dz.Ap. 16:25 A około północy Paweł i Sylas modlili się i śpiewem wielbili Boga, więźniowie zaś przysłuchiwali się im.

Więźniowie uważnie przysłuchiwali się apostołom, pytając, skąd pochodzi pokój i ufność ich serc.

We wnętrzach apostołów płynęło źródło żywej wody.

 

Jednym z wiernych misjonarzy służących w XIX wieku był Allen Gardiner.

Przez wiele lat służył on jako oficer w marynarce wojennej Wielkiej Brytanii. Jednak nadszedł rok 1834, gdy przyjął powołanie do pracy misyjnej. Allen rozpoczął pracę na polu misyjnym trwającą kilkanaście lat, niosąc Dobrą Nowinę najpierw przez sześć lat w Afryce, później w Ameryce Południowej, pośród Indian w Chile. Pod koniec roku 1850, dotarł z grupą misjonarzy na wyspę Pikton, blisko krańca Ameryki Południowej. Zamieszkujący ten obszar Jaganie okazali się bardzo nieprzyjaźni. Misjonarze byli zdani na własne możliwości. Statek z zaopatrzeniem, który miał przypłynąć nie dotarł na czas.

Nadszedł krytyczny moment,  jesień 1851 roku, kiedy z powodu braku żywności, misjonarze zaczęli słabnąć i umierać.

Allen Gardiner prowadził dziennik, w którym zapisywał ważne myśli oraz opisywał najistotniejsze wydarzenia. Przypuszcza się, że zmarł jako ostatni, 6 września.

Gdy 4 miesiące później na wyspę dotarli wysłannicy misji, odnaleźli ciała misjonarzy.

Przy Allenie Gardiner leżał jego dziennik, a w nim ostatni zapis:
5 września 1851 r. : „Wielką i wspaniałą jest dla mnie miłość i łaska mojego pełnego miłosierdzia Boga, którą mi okazuje. On zachował mnie do tej chwili. Chociaż nie ma pokarmu dla mojego ciała, od czterech dni nie odczuwam żadnego głodu ani pragnienia……”

 

Bóg sprawił, że wygłodzony Allen Gardiner nie odczuwał głodu, lecz duchowe nasycenie łaską, miłością i miłosierdziem Pana.

 

Ps. 23:1-6

1. Psalm Dawidowy. Pan jest pasterzem moim, Niczego mi nie braknie.

2. Na niwach zielonych pasie mnie. Nad wody spokojne prowadzi mnie.

3. Duszę moją pokrzepia. Wiedzie mnie ścieżkami sprawiedliwości Ze względu na imię swoje.

4. Choćbym nawet szedł ciemną doliną, Zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną, Laska twoja i kij twój mnie pocieszają,

5. Zastawiasz przede mną stół wobec nieprzyjaciół moich. Namaszczasz oliwą głowę moją, kielich mój przelewa się.

6. Dobroć i łaska towarzyszyć mi będą Przez wszystkie dni życia mego. I zamieszkam w domu Pana przez długie dni.

 

Drogi Przyjacielu,

Jeżeli nie powierzyłeś swojego życia Bogu, wiedz, że dzisiaj jest dzień, w którym możesz odwrócić się od starego życia i przyjść do tego, który jest chlebem życia i źródłem wody, która zaspokoi pragnienie twojej duszy.

Droga Siostro i Drogi Bracie, Pan dzisiaj przypomina naszym sercom niezwykle ważną prawdę.

Posiadamy źródło wody życia, które jest stałe, zawsze dostępne. Nigdy nie mamy powodu, by powiedzieć: Skończyły się moje siły i nie ma dla mnie nadziei.

Pan zaprasza swoje dzieci: Izaj. 55:1 Nuże, wszyscy, którzy macie pragnienie, pójdźcie do wód, a którzy nie macie pieniędzy, pójdźcie, kupujcie i jedzcie! Pójdźcie, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia wino i mleko!

Bóg też mówi: 1 Jan. 2:15-17 Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. 16. Bo wszystko, co jest na świecie, pożądliwość ciała i pożądliwość oczu, i pycha życia, nie jest z Ojca, ale ze świata. 17. I świat przemija wraz z pożądliwością swoją; ale kto pełni wolę Bożą, trwa na wieki.

 

Bóg uwalnia nas do gromadzenia w cysternach, które są dziurawe i prowadzi nas do wód życia.

 

Modlitwa...

- O pogłębiającą się wdzięczność naszych serc, za drogocenny dar, za wodę życia, która jako jedyna może zaspokoić pragnienie naszego wewnętrznego człowieka

- Duchową czujność i zdolność duchowego rozróżnienia w codziennym kroczeniu Bożą Drogą, co należy do "doczesności" i co jest wieczne, niosące życie i prawdziwie zaspakajające pragnienie naszych dusz

- Gotowość do nieustannego wkładania wysiłku i wchodzenia "na nieprzyjazne tereny", by docierać do ludzi spragnionych żywej wody

- Miłość i cierpliwość w dzieleniu się Ewangelią

- Duchowe poznanie potrzeb innych ludzi

 

Wędrówka Pielgrzyma, Rozdział 7, Wzgórze Trudów
Patrzyłem jak oni wszyscy posuwali się naprzód, aż doszli do stóp Wzgórza Trudów, u podnóża którego znajdowało się źródło. Były też w tym miejscu - oprócz wąskiej drogi, która wiodła od Bramy - także dwie inne drogi. Jedna z nich od stóp wzgórza skręcała w lewo, a druga - w prawo. Wąska droga prowadziła jednak prosto w górę, ku szczytowi wzgórza (stąd to wejście po zboczu wzgórza nazywa się drogą Trudów).
Chrześcijanin najpierw napił się wody ze źródła, aby się orzeźwić (Izaj. 49, 10), a następnie zaczął wchodzić na wzgórze mówiąc:
Na wzgórze to pragnę, choć strome, się wspiąć,
Bez lęku, choć strachem chce trudność mnie zdjąć.
Wszak czuję, że tędy wiedzie życia szlak,
Więc, serce, odwagi! Nie mdlej, lepiej wszak,
Choć trudną, lecz prawą drogą naprzód iść,
Niż złą, chociaż łatwą - do zginienia wejść.

 

Oprac. Piotr Ożana

Koinonia - Drugi Zbór Kościoła Chrześcijan Baptystów, ul. Przemysłowa 48a, Poznań  |  e-mail: kontakt@koinonia.pl  |  © 2013