Słowo na dziś

Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka
Jan. 14:27

Spotkania

- Niedziela, 3 grudnia, godz. 10:30

Społeczność uwielbienia, świadectw, słowa i modlitwy

 

- Wtorek, 5 grudnia, godz. 18:30
Społeczność modlitwy

 

- Niedziela, 10 grudnia, godz. 10:30 

Społeczność uwielbienia, świadectw, słowa i modlitwy

 

- Niedziela, 17 grudnia, godz. 16:30
Wieczór Wigilijny

 

 

 

 

 

 

 

Jedną z ulubionych zabaw dzieci jest przyglądanie się własnym twarzom w krzywym zwierciadle.

Gdy jednak wchodzimy w dorosłe życie, uświadamiamy sobie, że owo "wykrzywienie" jest nie tylko zabawą, lecz występuje w myśleniu człowieka i w postawie jego serca.

Spotykamy zniekształcone opinie na temat otaczającej nas rzeczywistości, na temat ludzi i zdarzeń.

Największym jednak problemem jest skrzywiony obraz nas samych i brak poznania własnych serc.

 

Pan Jezus znał prawdę o każdym człowieku. W Jego wielkiej miłości i mądrości objawiał ją w Jego czasie i w Jego sposób.

 

Bóg uwalnia nas od nieprawdy i nieszczerości.

Bóg pozwala człowiekowi stać się szczerym wobec siebie samego, by mógł zostać uwolnionym i wyprowadzonym z miejsca, w którym tkwił, z powodu nieprawdy, w którą wierzył.

 

Przeniesiemy się do sadzawki Betezda, do miejsca, które przez troskę, mądrość i moc naszego Pana stało się miejscem objawienia prawdy o spotkanym człowieku i jego wyzwolenia. To objawienie dokonane w miłości i mocy Chrystusowej wprowadziło go na drogę prawdziwego uwolnienia.

 

SadzawkaBetezdaEw. Jana 5:1-17 1. Potem było święto żydowskie i udał się Jezus do Jerozolimy. 2. A jest w Jerozolimie przy Owczej Bramie sadzawka, zwana po hebrajsku Betezda, mająca pięć krużganków. 3. W nich leżało mnóstwo chorych, ślepych, chromych i wycieńczonych, którzy czekali na poruszenie wody. 4. Od czasu do czasu zstępował bowiem anioł Pana do sadzawki i poruszał wodę. Kto więc po poruszeniu wody pierwszy do niej wstąpił, odzyskiwał zdrowie, jakąkolwiek chorobą był dotknięty. 5. A był tam pewien człowiek, który chorował od trzydziestu ośmiu lat. 6. I gdy Jezus ujrzał go leżącego, i poznał, że już od dłuższego czasu choruje, zapytał go: Chcesz być zdrowy? 7. Odpowiedział mu chory: Panie, nie mam człowieka, który by mnie wrzucił do sadzawki, gdy woda się poruszy; zanim zaś ja sam dojdę, inny przede mną wchodzi. 8. Rzecze mu Jezus: Wstań, weź łoże swoje i chodź. 9. I zaraz ten człowiek odzyskał zdrowie, wziął łoże swoje i chodził. A właśnie tego dnia był sabat. 10. Toteż mówili Żydzi do uzdrowionego: Dziś sabat, nie wolno ci nosić łoża. 11. On zaś odpowiedział im: Ten, który mnie uzdrowił, rzekł mi: Weź łoże swoje i chodź. 12. Pytali go: Cóż to za człowiek, co ci powiedział: Weź je i chodź? 13. A uzdrowiony nie wiedział, kto to był, bo Jezus niepostrzeżenie oddalił się od tłumu, który był na tym miejscu. 14. Później spotkał go Jezus w świątyni i rzekł do niego: Oto wyzdrowiałeś; już nigdy nie grzesz, aby ci się coś gorszego nie stało.

 

Do Betezdy przybywali schorowani ludzie, których serca żyły nadzieją na przemianę w ich trudnym życiu, jednak po czasie okazywało się, że miejsce to było szansą, jednak tylko dla wybranych.

Opisana rzeczywistość nie pasuje do pozostałych opisów Bożego dzieła uzdrowienia. W żadnym innym miejscu uzdrowienie nie dokonuje się w ten sposób. Słabi ludzie nie przegrywają w pojedynku z silniejszymi. Niektórzy zwracają uwagę, że tekst o zstępującym aniele nie występuje w najstarszych manuskryptach. Są tacy, którzy twierdzą, że zstępujący anioł był aniołem ciemności. Nie będziemy w naszym rozważaniu tego problemu próbować ostatecznie rozstrzygnąć. Ważne jest by uświadomić sobie, że opisane miejsce było miejscem radości pomieszanej ze smutkiem i beznadziejnością.

Opisany człowiek ponad trzydzieści osiem lat leżał na łożu.  Gdy Pan Jezus urodził się, chromy już od siedmiu lat był sparaliżowany. Prawie cztery dekady przebywał na łożu i czekał na zmianę sytuacji.

Widząc go, Pan Jezus zwraca się do niego słowami: Chcesz być zdrowy?
Jan. 5:6 I gdy Jezus ujrzał go leżącego, i poznał, że już od dłuższego czasu choruje, zapytał go: Chcesz być zdrowy?

Na pytanie Jezusa, czy chce zostać uzdrowiony, odpowiada słowami które świadczą że jego dusza, jego myśli są przeniknięte duchem niemożności.
Jan. 5:7 Odpowiedział mu chory: Panie, nie mam człowieka, który by mnie wrzucił do sadzawki, gdy woda się poruszy; zanim zaś ja sam dojdę, inny przede mną wchodzi.

Pan Jezus mówi mu: „Wstań, weź łoże swoje i chodź”

Chrystus dokonuje czynu, który w jednej chwili zamienia udrękę chromego w radość. Sparaliżowany otrzymuje nową jakość życia. Człowiek, który był przywiązany do łoża, doświadcza pełnego wyzwolenia.

...

W naszym dzisiejszym rozważaniu pragniemy zwrócić uwagę na słowa Pana Jezusa:

Czy chcesz być zdrowy?

Chromy przebywa w miejscu, w którym wszyscy zgromadzeni należą do grona oczekującego na swoją kolejkę i możliwość doświadczenia uzdrowienia.
Jednak Pan Jezus zadaje mu bardzo ważne pytanie: Czy naprawdę chcesz być zdrowy?

Możemy wyobrazić sobie reakcję ludzi na człowieka, który wchodzi do poczekalni przychodni i jednej z oczekujących osób zadaje pytanie: Czy chce pan być zdrowy? Pytanie wydałoby się wszystkim zaskakujące i niezrozumiałe.

Jednak Pan Jezus jako jedyny znał wnętrze tego człowieka i wiedział, że to pytanie było kluczowym dla serca opisanego człowieka. Jan. 2:25 I od nikogo nie potrzebował świadectwa o człowieku; sam bowiem wiedział, co było w człowieku.

Pan Jezus wiedział, że trzydzieści osiem lat przebywania przy sadzawce Betezda wprowadziło go w rzeczywistość, do której można było się przyzwyczaić i która mogła stać się więzieniem dla jego serca.

 

Do opisanego w innym fragmencie niewidomego Bartymeusza Pan Jezus powiedział: Mar. 10:51 A Jezus, odezwawszy się, rzekł mu; Co chcesz, abym ci uczynił? A ślepy odrzekł mu: Mistrzu, abym przejrzał.

 

Chrystus zwraca się do ludzi ze słowami mającymi zachęcić ich do zadania ich sercom pytania: Czy naprawdę jestem gotów na zmianę i czy jej pragnę? Czy jestem szczery wobec samego siebie?

 

Bóg w swojej mocy i łasce objawia naszym sercom prawdę i wyciąga swoją dłoń, zapraszając do postawienia kroku wiary wyprowadzającego nas z miejsca, które stało się miejscem naszego związania i niewoli.

 

CO MOŻE BYĆ PRZYCZYNĄ BRAKU SZCZEROŚCI CZŁOWIEKA WOBEC SIEBIE SAMEGO I POZOSTAWANIA W MIEJSCU JEGO OSOBISTEJ NIEWOLI?

 

Grzech

W życiu Dawida przyszedł taki moment, w którym poruszała go niesprawiedliwość otaczającego świata, jednak jego serce było zobojętniałe na zło, które rozwinęło się w jego sercu. Z powodu pożądliwości wobec Betszeby, Dawid popełnił wiele zła i niesprawiedliwości wobec jej męża Uriasza. Widząc postawę serca Dawida Bóg posłał proroka Natana, który opowiedział mu historię i niesprawiedliwym człowieku. Słysząc ją Dawid napełnił się gniewem. Bóg jednak mówił o nim samym.

Dawid 2 Sam. 12:5-7 Wtedy Dawid wybuchnął wielkim gniewem na owego męża i rzekł do Natana: Jako żyje Pan, że na śmierć zasługuje mąż, który tak postąpił. 6. Za owieczkę zapłaci w czwórnasób, dlatego że taką rzecz uczynił i że nie miał litości. 7. Wtedy Natan rzekł do Dawida: Ty jesteś tym mężem...

 

Komfort przebywania w sytuacji, która się nie zmienia

Marie von Ebner-Eschenbach, działająca na przełomie XVIII i XIX wieku austriacka pisarka napisała: "Syci niewolnicy są największymi wrogami wolności"

W Starym Testamencie Egipt stanowił symbol miejsca w którym Izrael doświadczał niewoli. Jednak było to też miejsce, do którego często tęsknił, z powodu nowych wyzwań, które pojawiały się na drodze wiary.

Egipt stanowi symbol sytuacji, w której człowiek kryje się pod pozorem bezpieczeństwa związanego z brakiem zmian.

O królu Izraela Bóg powiedział: 5 Moj. 17:15 To możesz ustanowić nad sobą króla, którego Pan, twój Bóg, wybierze. Ustanowisz nad sobą króla spośród swoich braci. Nie możesz ustanowić nad sobą męża obcego, który nie jest twoim bratem. 5 Moj. 17:16 Tylko niech nie trzyma sobie wiele koni i niech nie prowadzi ludu z powrotem do Egiptu, aby mnożyć sobie konie, gdyż Pan powiedział do was: Nie wracajcie już nigdy na tę drogę.

 

Egipt był też miejscem, które z powodu swojej siły wzbudzało w sercach Izraelitów zaufanie i zamiast u Boga, w Egipcie szukali pomocy.
W księdze Jeremiasza prorok Jeremiasz odkrywa serca Izraelitów i mówi o tym iż nawet w czasie, w którym przyszli by pytać o Bożą drogę, nie byli szczerzy i ukrywali powzięte już postanowienie, by udać się po pomoc do Egiptu.

Izraelici proszą: Jer. 42:3 Niechaj Pan, twój Bóg, wskaże nam drogę, którą mamy pójść, i powie, co mamy czynić.

Jeremiasz odpowiada: Jer. 42:13-14 Jeżeli jednak powiecie: Nie osiądziemy w tej ziemi, nie słuchając głosu Pana, waszego Boga, 14. I mówiąc: Nie! Lecz pójdziemy do ziemi egipskiej, gdzie nie zobaczymy już wojny, nie usłyszymy głosu trąby i nie będziemy łaknąć chleba, i tam się osiedlimy, 20. Gdyż sami siebie oszukujecie, bo sami wysłaliście mnie do Pana, waszego Boga, mówiąc: Módl się za nami do Pana, naszego Boga, i powtórz nam dokładnie, co każe Pan, nasz Bóg, a według tego postąpimy.

 

Próba "służenia dwom panom"

Pan Jezus ogłasza sercom ludzi niezwykle ważną prawdę.

Mat. 6:24 Nikt nie może dwom panom służyć, gdyż albo jednego nienawidzić będzie, a drugiego miłować, albo jednego trzymać się będzie, a drugim pogardzi. Nie możecie Bogu służyć i mamonie.

Próbując służyć dwom panom, człowiek oszukuje samego siebie.

Bóg wyraźnie mówi, że nie można służyć jednemu i drugiemu. Pan wybawia nas od życia w nieprawdzie i oszukiwaniu samego siebie.

 

Sprzeciwianie się woli Pana

Jonasz, który sprzeciwił się Bożej woli, z jednej strony wyznawał wszechobecnego Boga, z drugiej był temu nieposłuszny, gdyż uciekając próbował znaleźć miejsce, w którym Boga nie ma!

Nieposłuszeństwo prowadzi nas na ścieżkę nieszczerości wobec samego siebie.

Jon. 1:9 I odpowiedział im: Jestem Hebrajczykiem, czczę Pana, Boga niebios, który stworzył morze i ląd.

Jon. 1:10 Wtedy ci mężowie bardzo się zlękli i dowiedziawszy się, że ucieka sprzed oblicza Pana, bo im to był powiedział, rzekli do niego: Dlaczego to uczyniłeś?

 

Szukanie wymówek, będących przykryciem dla braku gotowości wypełnienia Bożej woli

Mat. 8:21-22 A drugi z uczniów rzekł do niego: Panie, pozwól mi wpierw odejść i pogrzebać ojca mojego.

22. Ale Jezus rzekł mu: Pójdź za mną, a umarli niechaj grzebią umarłych swoich.

Chrystus zachęca do odrzucenia wszelkiej wymówki i kieruje do serca człowieka wezwanie: Teraz jest czas, w którym możesz postawić krok i pójść za mną, ku prawdziwej wolności i zwycięstwu.

 

Brak dążenia do życia w spójności pomiędzy słowami i czynami

Mat. 21:28-30 A jak się wam wydaje? Pewien człowiek miał dwóch synów. Przystępując do pierwszego, rzekł: Synu, idź, pracuj dziś w winnicy. 29. A on, odpowiadając, rzekł: Tak jest, panie! Ale nie poszedł.

30. I przystępując do drugiego, powiedział tak samo. A on, odpowiadając, rzekł: Nie chcę, ale potem zastanowił się i poszedł.

Bóg wie, że nasze postanowienia mogą niczego nie zmienić, jeżeli w posłuszeństwie nie postawimy kroków wiary.
Chrystus zaprasza: Uczyń to, do czego Duch Święty Ciebie pobudza i co oznacza Twoje uwolnienie.

 

DZIĘKI ŁASCE, MOCY I MIŁOŚCI NASZEGO PANA...

Możemy przyjąć pragnienie do prawdziwego "opuszczenia Egiptu" i nie oglądania się wstecz
2 Kor. 5:17 Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe

Otwierać nasze serca i mówić Bogu o naszych obawach i słabościach
Ps. 119:26 Opowiedziałem ci losy moje, a Ty wysłuchałeś mnie; Naucz mnie ustaw twoich!

Powierzać Panu swoją drogę
Ps. 37:5 Powierz Panu drogę swoją, Zaufaj mu, a On wszystko dobrze uczyni.

Możemy powierzyć i pozostawić wszystko Panu, by postawić kroki i przyjąć Jego wolę, która niesie uwolnienie, uzdrowienie i błogosławieństwo.

....
Mary-slessor-and-adopted-childrenMary  Slessor urodziła się 2 grudnia 1848 roku, w Aberden, w ubogiej szkockiej rodzinie. Była drugim z siedmiorga dzieci. Ojciec Robert Slessor, był szewcem, który z powodu alkoholizmu nie był w stanie prowadzić swojego warsztatu i został zmuszony do przeprowadzki wraz z całą rodziną w poszukiwaniu pracy. Rodzina zamieszkała w slumsach w Dundee. Wkrótce po przeprowadzeniu się do nowego miejsca umarł ojciec oraz dwóch braci.

Mary Slessor stała się dziewczynką pełną lęków. Obawy i lęki paraliżowały jej serce w takim stopniu, że nie była w stanie pójść drogą bez obecności innej osoby.

Jednak jej mama była głęboko wierzącą osobą, należącą do kościoła prezbiteriańskiego, która troszczyła się o społeczność z Bogiem i oprócz Słowa Bożego czytała dzieciom biuletyn wydawany przez organizację misyjną.

W zalęknione serce Mary wpadały ziarna, które wkrótce zaczęły wydawać owoc. Bóg zaczął wyprowadzać ją z zamkniętej rzeczywistości lęków i obaw i napełniać pragnieniem wybrania się na pole misyjne.

Nadszedł dzień, gdy 28 letnia Mary Slessor wysiadła na ląd w Calabarze, w południowej Nigerii, by rozpocząć pracę misyjną.
Był to trudny obszar, w którym białego człowieka uważano za weterana, jeżeli przeżył tu 10 lat.
Służbę Mary Slessor zaczęła cechować odwaga, która zadziwiała innych misjonarzy.
Nadszedł czas, gdy trafiła na plemię, które bliźnięta traktowało jako przeklęte, gdyż mówiono iż ojcem jednego z nich musi być zły duch.
Oboje dzieci zabijano a matka stawała się wyrzutkiem lokalnej społeczności.

W obliczu tej ciemności, Mary padła na kolana i zawołała: "Panie, to zadanie dla mnie samej jest zbyt trudne, lecz nie dla Ciebie. Proszę pójdź przede mną i wskaż mi drogą. W posłuszeństwie za Tobą pójdę"
Powstając z kolan powiedziała. "Czego mam się obawiać? Jestem w królewskiej misji, na służbie u Króla królów!"
Bóg napełnił Mary Slesser szczególną odwagą i ryzykując życiem, zaczęła sprzeciwiać się zwyczajowi plemienia, przekonując przywódców plemienia, że ich zwyczaj jest zły i walcząc o życie bliźniąt.

Marry Slesser uratowała setki niemowląt. Część z nich osobiście adoptowała.

Znana była z tego, że czasem w pojedynkę wybierała się do wodza plemienia, by prowadzić z nim rozmowy, co odbierane było za wielkie ryzyko.

Przez wiele lat mieszkała w chacie, w której pojawiały się karaluchy, niebezpieczne mrówki i szczury.

Pan wyprowadził Mary Slesser z miejsca jej osobistej niewoli. Bóg uwolnił ją od lęku i napełnił odwagą w mocy Ducha Świętego.

...

Pan Jezus powiedział: Jan. 8:32 I poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi!

Bóg pragnie objawiać naszym sercom prawdę o nas samych, by w codziennym życiu wprowadzać nas na ścieżkę wyzwolenia i błogosławieństwa.

Gdy Pan mówi naszym sercom o rzeczach, które na początku wydają się trudne i naruszają nasze złudne poczucie bezpieczeństwa, zaufajmy, że czyni to w Jego mądrości i miłości.

Pozwólmy, by Bóg wyprowadzał nas z miejsc naszych ograniczeń i zniewoleń, by czynić nas wolnymi i błogosławionymi!

 

NASZA MODLITWA...

- Przynoszenie w modlitwie naszych serc Panu, z prośbą wyrażoną w słowach Dawida:
Ps. 26:2 Zbadaj mnie, Panie, i doświadcz, Poddaj próbie nerki i serce moje!
Ps. 139:23 Badaj mnie, Boże, i poznaj serce moje, Doświadcz mnie i poznaj myśli moje!

- Poddawanie naszych serc pracy Ducha Świętego, który objawia to co zakryte i prowadzi nas przed oblicze Pana

- Codzienne przyjmowanie pragnienia do prawdziwego "opuszczenia Egiptu" i nie oglądania się wstecz

- Otwieranie naszych serc przed Panem i mówienie Bogu o naszych obawach i słabościach

- Radość z możliwości życia w spójności pomiędzy pragnieniami, słowami i czynami

 Oprac. Piotr Ożana

Koinonia - Drugi Zbór Kościoła Chrześcijan Baptystów, ul. Przemysłowa 48a, Poznań  |  e-mail: kontakt@koinonia.pl  |  © 2013