Słowo na dziś

Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka
Jan. 14:27

Spotkania

- Niedziela, 3 grudnia, godz. 10:30

Społeczność uwielbienia, świadectw, słowa i modlitwy

 

- Wtorek, 5 grudnia, godz. 18:30
Społeczność modlitwy

 

- Niedziela, 10 grudnia, godz. 10:30 

Społeczność uwielbienia, świadectw, słowa i modlitwy

 

- Niedziela, 17 grudnia, godz. 16:30
Wieczór Wigilijny

 

 

 

 

 

 

 

 

ArmiaTerakotowaW marcu 1974 roku, w Chinach, podczas kopania studni, trzech chłopów dokonało odkrycia przysypanego ziemią zbioru 7,5 tys. figur naturalnej wielkości, wykonanych z terakoty (wypalonej gliny). Z czasem to niezwykłe odkrycie otrzymało nazwę Terakotowej Armii i zostało uznane za ósmy cud świata.

Figury powstały pod koniec III wieku p.n.e. i zostały umieszczone w grobowcu pierwszego chińskiego cesarza Qin Shi.

Wierzono, że Terakotowa Armia będzie chronić cesarza i umożliwiać mu sprawowanie władzy w pozagrobowym życiu.

Niezwykłą jest świadomość ilu ludzi musiało poświęcić się dla jednego człowieka, kierowanego obawami i niepewnością co do życia poza śmiercią.

 

Człowiek nie posiadający osobistej relacji z Bogiem, żyje obawami dotyczącymi przyszłości oraz lękiem przed śmiercią.

Autor listu do Hebrajczyków napisał o ludziach, którzy "...z powodu lęku przed śmiercią przez całe życie byli w niewoli..." Hebr. 2:14-15

Pan Jezus mówił: Mat. 16:26 Albowiem cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za duszę swoją?

 

W szóstym rozdziale Ewangelii Jana czytamy o spotkaniu Chrystusa z poszukującymi go ludźmi. Pan Jezus zna cielesne dążenia ich serc i przekazuje im słowa mające ich "zatrzymać" oraz zwrócić uwagę na to, co w życiu najważniejsze i co może zapewnić im życie wieczne w Bożej obecności.

 
Jan. 6:1-14 Potem odszedł Jezus na drugi brzeg Morza Galilejskiego, czyli Tyberiadzkiego. 2. A szło za nim mnóstwo ludu, bo widzieli cuda, które czynił na chorych. 3. Wstąpił tedy Jezus na górę i tam usiadł z uczniami swoimi. 4. A była blisko Pascha, święto żydowskie. 5. A Jezus podniósłszy oczy i ujrzawszy, że mnóstwo ludu przychodzi doń, rzekł do Filipa: Skąd kupimy chleba, aby mieli co jeść? 6. A mówił to, wystawiając go na próbę; sam bowiem wiedział, co miał czynić. 7. Odpowiedział mu Filip: Za dwieście denarów nie wystarczy dla nich chleba, choćby każdy tylko odrobinę otrzymał. 8. Rzekł do niego jeden z uczniów jego, Andrzej, brat Szymona Piotra: 9. Jest tutaj chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest na tak wielu? 10. Rzekł Jezus: Każcie ludziom usiąść. A było dużo trawy na tym miejscu. Usiedli więc mężczyźni w liczbie około pięciu tysięcy. 11. Jezus wziął więc chleby i podziękowawszy rozdał uczniom, a uczniowie siedzącym, podobnie i z ryb tyle, ile chcieli. 12. A kiedy się nasycili, rzekł do uczniów swoich: Pozbierajcie pozostałe okruchy, aby nic nie przepadło! 13. Pozbierali więc, i z pięciu chlebów jęczmiennych napełnili dwanaście koszów okruchami, pozostawionymi przez tych, którzy jedli.14. Wtedy ludzie ujrzawszy cud, jaki uczynił, rzekli: Ten naprawdę jest prorokiem, który miał przyjść na świat.

Nakarmienie5tysiecyNa początku opisu tego zdarzenia czytamy, że Pan Jezus udał się za Jezioro Galilejskie.

Jn 6:1 Potem Jezus udał się za Jezioro Galilejskie, czyli Tyberiadzkie.

Istnieje możliwość, że Jezus wsiadł do łodzi i przepłynął na drugi brzeg, by znaleźć miejsce odpocznienia. Widząc to, ludzie mogli podążyć wzdłuż brzegu by do Niego dotrzeć.

Takie zdarzenia opisane są w innych miejscach ewangelii.

 

Pan Jezus widzi zmęczony lud i rozpoznaje ich każdą potrzebę.

chorzy i głodni. Bóg zauważa potrzeby człowieka.
To piękna historia. Zmęczeni i głodni ludzie, potrzebują pokarmu. Pan Jezus dostrzega to pragnienie i zamierza je zaspokoić.

Filip widzi problem i mówi, że nawet dwieście denarów nie wystarcza, by nakarmić lud choćby odrobiną chleba.

Andrzej, brat Szymona Piotra, jest człowiekiem czynu. Rozgląda się i szuka rozwiązania.
Jan. 6:8-9 Rzekł do niego jeden z uczniów jego, Andrzej, brat Szymona Piotra:

9. Jest tutaj chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest na tak wielu?

Pan Jezus przyjmuje od chłopca kilka chlebów i rybek.

Chrystus jako Bóg mógłby pokazać swoją niezależność i mógł stworzyć chleb i ryby, dokonać cudu bez jakiejkolwiek pomocy.

Pan Jezus jednak przyjmuje człowieka z tym co posiada, błogosławi i używa tego w celu zaspokojenia potrzeb wielu ludzi.

 

Chłopiec oddaje pięć chlebów jęczmiennych. Chleb jęczmienny był najtańszy, był chlebem najbiedniejszych. Rodziny zamożne zazwyczaj używały mąki pszennej do wyrobu chleba. Jęczmień uchodził za paszę dla zwierząt.

Chłopiec przekazuje też dwie ryby. Ze względu na klimat w Palestynie, trudno sobie wyobrazić, by chłopiec nosił świeżą rybę. Rybki które posiadał, najprawdopodobniej były wielkości sardynek.  Galilejskie rybki marynowane były znane w całej Palestynie. Przypuszczalnie chłopiec otrzymał je, by ułatwić mu przełknięcie postnego, jęczmiennego chleba.

Wydaje się, że to co chłopiec posiada, w obliczu tak wielkiej sprawy, tak wielkiego wyzwania, nie jest godne uwagi. Pan Jezus jednak bierze chleby i ryby i jak czytamy:  "...podziękowawszy rozdał uczniom, a uczniowie siedzącym, podobnie i z ryb tyle, ile chcieli."

Dokonuje się cud. Pan Jezus rozdaje chleb i ryby uczniom nakarmione zostają tysiące ludzi.
Ludzie jedzą do syta i okazuje się, że pozostaje dwanaście pełnych koszów okruszyn.

 

Jak czytamy dalej, następnego dnia, ma miejsce kontynuacja tego wydarzenia.

 

Jan. 6:22-35 Nazajutrz lud, który pozostał na drugim brzegu morza, zauważył, że tam nie było innej łódki prócz tej jednej, w którą wstąpili uczniowie Jezusa i że Jezus nie wszedł z uczniami swoimi do tej łodzi, ale że sami uczniowie jego odpłynęli. 23. Tymczasem nadeszły inne łódki od Tyberiady w pobliże tego miejsca, gdzie jedli chleb, nad którym Pan wypowiedział dziękczynienie. 24. Gdy więc lud zauważył, że tam nie ma Jezusa ani jego uczniów, wsiedli i oni do łódek i przeprawili się do Kafarnaum, szukając Jezusa. 25. A znalazłszy go za morzem, rzekli do niego: Mistrzu, kiedy tu przybyłeś? 26. Odpowiedział im Jezus i rzekł: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, szukacie mnie nie dlatego, że widzieliście cuda, ale dlatego, że jedliście chleb i nasyciliście się. 27. Zabiegajcie nie o pokarm, który ginie, ale o pokarm, który trwa, o pokarm żywota wiecznego, który wam da Syn Człowieczy: na nim bowiem położył Bóg Ojciec pieczęć swoją. 32. Wtedy rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. 33. Albowiem chleb Boży to ten, który z nieba zstępuje i daje światu żywot. 34. Wtedy rzekli do niego: Panie! Dawaj nam zawsze tego chleba! 35. Odpowiedział im Jezus: Ja jestem chlebem żywota; kto do mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie.

 

Uczniowie mogli być pod wrażeniem, że tak wielu ludzi przeczekało sztorm i przyszło do Chrystusa.

Jednak Pan Jezus wypowiada słowa, które wyrażają jego zaniepokojenie.

Chrystus mówi: Szukacie mnie, ponieważ zostały zaspokojone potrzeby waszych ciał.

Byliście głodni. Zostaliście nasyceni i teraz szukacie ponownie zaspokojenia tej samej potrzeby.
w.17 Zabiegajcie nie o pokarm, który ginie, ale o pokarm, który trwa, o pokarm żywota wiecznego, który wam da Syn Człowieczy

 

Herbert George Wells, żyjący na przełomie XIX i XX wieku wybitny angielski powieściopisarz, przez wiele lat był znany ze swojego optymistycznego podejścia do życia.

Jednak nadszedł czas, w którym w jego sercu w miejsce radości zamieszkał smutek i przygnębienie.

W tym czasie pisał on:  "Jestem przekonany, że nie ma drogi wyjścia. To już koniec. Nasz świat iluzji się kończy.  Gwiazdy w swoim ruchu zwróciły się przeciwko nam. Nie ma drogi wyjścia..."

 

Pan Jezus woła: Ja jestem chlebem żywota; kto do mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie! w.35

 

Chrystus zauważa fizyczne potrzeby ludzi i objawia swoją moc, by je zaspokoić, jednak Pan Jezus wie, że uzdrowieni ludzie i tak umrą, nasyceni chlebem i tak przeminą na tej ziemi.

W kolejnym dniu dowiadujemy się, że Pan Jezus ma moc, by zaspokoić nie tylko fizyczną potrzebę człowieka, lecz tą najważniejszą.

W całej Ewangelii Jana słyszymy głos życia, który brzmi słowami "Ja jestem" i wskazuje na życie wieczne, jako największy dar.
Jan. 6:35 Odpowiedział im Jezus: Ja jestem chlebem żywota; kto do mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie.
Jan. 8:12 A Jezus znowu przemówił do nich tymi słowy: Ja jestem światłością świata; kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności, ale będzie miał światłość żywota.
Jan. 11:25 Rzekł jej Jezus: Jam jest zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie.

Bóg widzi każdą Twoją potrzebę związaną z doczesnym życiem i może ją zaspokoić. Pan może to uczynić dokonując cudu lub w cudowny sposób wskazując rozwiązanie.
Możesz poprosić dzisiaj o uzdrowienie, o rozwiązanie problemu, który jest dla Ciebie jak wielkie brzemię.


Bóg widzi też Twoją najważniejszą potrzebę, jaką jest życie wieczne. On pragnie zaspokojenie głodu Twojej duszy. Bóg widzi tą potrzebę i może ją zaspokoić!

 

Przez Ducha Świętego brzmi dzisiaj głos, którym Bóg zwraca się do naszych serc:

27. Zabiegajcie nie o pokarm, który ginie, ale o pokarm, który trwa, o pokarm żywota wiecznego, który wam da Syn Człowieczy: na nim bowiem położył Bóg Ojciec pieczęć swoją.

(Zabiegać - w j.greckim Ergadzomai - pracować na coś, być czemuś oddanym, troszczyć się o coś, zabiegać o coś)

 

Pan Jezus mówi: Pracujcie, troszczcie się, bądźcie oddani, zabiegajcie o pokarm żywota wiecznego, który trwa. Przyjmijcie duchowe zrozumienie cudów, których dokonałem pośród was.

W swoich sercach nie zatrzymujcie się w miejscu, lecz postawcie krok wiary i skoncentrujcie Waszą uwagę na tym, co najważniejsze.

Rozmnożyłem chleb, którego potrzebują wasze ciała po to, byście posileniu szukali pokarmu, który trwa, pokarmu żywota wiecznego.

 

W JAKI SPOSÓB MOŻEMY TROSZCZYĆ SIĘ O WYPEŁNIANIE SŁÓW PANA JEZUSA?

 

- Dokonując właściwych wyborów w świadomości tego, co ma większą wartość

Kazn. 7:2-6 2. Lepiej iść do domu żałoby, niż iść do domu biesiady; bo tam widzi się kres wszystkich ludzi, a żyjący powinien brać to sobie do serca. 3. Lepszy jest smutek niż śmiech, bo gdy smutek jest na twarzy, serce staje się lepsze. 4. Serce mądrych jest w domu żałoby, lecz serce głupich w domu wesela. 5. Lepiej słuchać nagany mądrego, niż przysłuchiwać się pieśni głupich, 6. Bo jak jest z trzaskiem cierni płonących pod garnkiem, tak jest ze śmiechem głupiego. To również jest marnością.

Nie głosimy ascetyzmu, który jest wartością sam w sobie. Kol. 2:20-22 Jeśli tedy z Chrystusem umarliście dla żywiołów świata, to dlaczego poddajecie się takim zakazom, jakbyście w świecie żyli: 21. Nie dotykaj, nie kosztuj, nie ruszaj? 22. Przecież to wszystko niszczeje przez samo używanie, a są to tylko przykazania i nauki ludzkie.

Pan Jezus uczestniczył w weselu w Kanie Galilejskiej, przyjmował zaproszenia faryzeuszy do ich domów, by spożywać posiłek i rozmawiać.

Pragniemy jednak pamiętać, że tak jak Chrystus nie żył dla biesiady i nie szukał tego co doczesne, tak my powinniśmy pilnować naszych serc, pamiętając o tym co jest lepsze.

Nie jest dobrze budować sobie własnych pustelni na tym świecie.

Dobrze jest iść z Panem przez życie, przyjmując Jego radość, pokój i błogosławieństwo.

Dobrze jest też pozwalać Bogu, by prowadził nas do ludzi, którzy są w bólu i w cierpieniu.

Rzym. 12:15 Weselcie się z weselącymi się, płaczcie z płaczącymi

 

- Myśląc o tym co w górze i tego szukając

Kol. 3:1-3 A tak, jeśliście wzbudzeni z Chrystusem, tego co w górze szukajcie, gdzie siedzi Chrystus po prawicy Bożej; 2. O tym, co w górze, myślcie, nie o tym, co na ziemi. 3. Umarliście bowiem, a życie wasze jest ukryte wraz z Chrystusem w Bogu;

 

- Dobrze wykorzystując krótki czas życia

Efez. 5:15-21 Baczcie więc pilnie, jak macie postępować, nie jako niemądrzy, lecz jako mądrzy, 16. Wykorzystując czas, gdyż dni są złe. 17. Dlatego nie bądźcie nierozsądni, ale rozumiejcie, jaka jest wola Pańska. 18. I nie upijajcie się winem, które powoduje rozwiązłość, ale bądźcie pełni Ducha, 19. Rozmawiając z sobą przez psalmy i hymny, i pieśni duchowne, śpiewając i grając w sercu swoim Panu, 20. Dziękując zawsze za wszystko Bogu i Ojcu w imieniu Pana naszego, Jezusa Chrystusa, 21. Ulegając jedni drugim w bojaźni Chrystusowej.

 

- Szukając najpierw Królestwa Bożego
Mat. 6:33 Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane.

 

- Wychodząc "poza obóz", naśladując w tym Chrystusa

Hebr. 13:12-15 Dlatego i Jezus, aby uświęcić lud własną krwią, cierpiał poza bramą, 13. Wyjdźmy więc do niego poza obóz, znosząc pohańbienie jego. 14. Albowiem nie mamy tu miasta trwałego, ale tego przyszłego szukamy. 15. Przez niego więc nieustannie składajmy Bogu ofiarę pochwalną, to jest owoc warg, które wyznają jego imię.

 

- Będąc uzbrojonym w myśl, że kto cielenie cierpiał, zaniechał grzechu

1 Piotr. 4:1-2 Ponieważ więc Chrystus cierpiał w ciele, uzbrójcie się też i wy tą myślą, że (gdyż) kto cieleśnie cierpiał, zaniechał grzechu, 2. Aby pozostały czas doczesnego życia poświęcić już nie ludzkim pożądliwościom, lecz woli Bożej.

 

- Przyjmując błogosławieństwo oczekiwania na wypełnienie się niektórych obietnic w czasie, w którym będziemy już u Pana

Hebr. 11:13-14 Wszyscy oni poumierali w wierze, nie otrzymawszy tego, co głosiły obietnice, lecz ujrzeli i powitali je z dala; wyznali też, że są gośćmi i pielgrzymami na ziemi. 14. Bo ci, którzy tak mówią, okazują, że ojczyzny szukają.

 

JohnHarperZRodzinaNa pokładzie statku Titanic, jednym z pasażerów był oddany Bogu pastor imieniem John Harper.

Jak podają dokumenty, gdy tylko było wiadome, że statek utonie, John Harper umieścił swoją córeczkę w łodzi ratunkowej. Mógł on opuścić statek razem z dzieckiem, jednak przekazując córkę do łodzi ratunkowej pocałował ją i patrząc w jej oczy powiedział, że pewnego dnia ponownie go zobaczy.

Gdy John Harper znajdował się już w wodzie, podpłynął do pewnego młodzieńca, który wdrapał się na jakiś szczątek wraku. Zapytał go: ,,Jesteś zbawiony?" Młody człowiek odpowiedział, że nie jest. Harper próbował przyprowadzić go do Chrystusa, lecz człowiek ten odmówił. John Harper zdjął wtedy swoją kamizelkę ratunkową, rzucił mu ją i powiedział ,,Masz w takim razie, potrzebujesz tego bardziej niż ja..." i  popłynął do innych ludzi. Kilka minut później Harper wrócił do tego młodzieńca i doprowadził go do nawrócenia.

Z 1528 ludzi, którzy wskoczyli do wody tej nocy, sześcioro uratowano. Jednym z nich był ten młody człowiek trzymający się drewna. Cztery lata później, na spotkaniu ocalonych z katastrofy, ten sam młodzieniec wstał i we łzach wspominał jak John Harper przyprowadził go do Chrystusa. Zanim intensywne zimno sprawiło, że Harper pogrążył się w lodowatym oceanie, zdążył powiedzieć: ,,Uwierz w Pana Jezusa a będziesz zbawiony." 

Nasza modlitwa...

- O zdolność duchowego rozpoznawania tego, co ma wartość wieczną i odróżniania od rzeczy, które mają wartość tylko doczesną

- Mądrość we wprowadzaniu słów Pana Jezusa w życie

- Wytrwałość w walce o to co wieczne

- Pozwalanie Bogu, by przez doświadczenia wyrywał nas z doczesności

- Troska najpierw o Królestwo Boże w zaufaniu, że Bóg troszczy się o to doczesne

 

 

 

 

Koinonia - Drugi Zbór Kościoła Chrześcijan Baptystów, ul. Przemysłowa 48a, Poznań  |  e-mail: kontakt@koinonia.pl  |  © 2013