Słowo na dziś

Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka
Jan. 14:27

Spotkania

- Niedziela, 3 grudnia, godz. 10:30

Społeczność uwielbienia, świadectw, słowa i modlitwy

 

- Wtorek, 5 grudnia, godz. 18:30
Społeczność modlitwy

 

- Niedziela, 10 grudnia, godz. 10:30 

Społeczność uwielbienia, świadectw, słowa i modlitwy

 

- Niedziela, 17 grudnia, godz. 16:30
Wieczór Wigilijny

 

 

 

 

 

 

 


PalacJednym z obrazów ukazujących prawdę o Bożym dziele uświęcenia w życiu chrześcijanina, jest obraz dużego pałacu, którego właściciel wyznaje Bogu: Oddaję Tobie pałac mojego życia, ze wszystkim co do niego należy.
Jednak właściciel pałacu, nie ma możliwości by oddać to co do niego należy w świadomości wszystkich szczegółów związanych z wyposażeniem jego własności. Pałac jest zbyt duży i jego struktura zbytnio złożona.
Po upływie czasu, Bóg postanawia zabrać jego właściciela do jednego z kilkudziesięciu pokoi. Bóg otwiera drzwi, mówiąc: Synu, powierzyłeś mi cały pałac swojego życia, także ten pokój, jednak nigdy tu razem nie byliśmy. Nadszedł czas, bym wykonał w tym miejscu moją pracę.
W swojej wielkiej miłości i mądrości Bóg wyznacza czas, w którym pragnie otworzyć to co zamknięte, oczyścić i napełnić Jego życiem i światłością.

W Ewangeliach, Bóg ukazuje nam życie apostoła Piotra i prowadzi nas do pokoi jego wewnętrznego człowieka, w których pragnął wykonać pracę, w mocy Jego łaski i miłości.

Jan. 18:15-28 A szedł za Jezusem Szymon Piotr i drugi uczeń. A uczeń ten był znany arcykapłanowi i wszedł z Jezusem na dziedziniec pałacu arcykapłana; 16. Piotr zaś stał na zewnątrz przed bramą. Wyszedł więc ten drugi uczeń, który był znany arcykapłanowi, i porozmawiał z odźwierną, i wprowadził Piotra. 17. A służąca odźwierna rzekła Piotrowi: Czy i ty nie jesteś z uczniów tego człowieka? On odpowiedział: Nie jestem. 18. A czeladź i służba stali przy roznieconym ognisku i grzali się, bo było zimno; a stał też z nimi Piotr i grzał się. 19. Wtedy arcykapłan zapytał Jezusa o jego uczniów i o naukę jego. 20. Odpowiedział mu Jezus: Ja jawnie mówiłem światu; ja zawsze uczyłem w synagodze i w świątyni, gdzie się wszyscy Żydzi schodzą, a potajemnie nic nie mówiłem. 21. Dlaczego mnie pytasz? Pytaj tych, którzy słuchali, co im mówiłem; oto oni wiedzą, co Ja mówiłem. 22. A gdy On to powiedział, jeden ze sług, który tam stał, wymierzył Jezusowi policzek, mówiąc: Tak odpowiadasz arcykapłanowi? 23. Odrzekł mu Jezus: Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, że źle, a jeśli dobrze, czemu mnie bijesz? 24. I odesłał go Annasz związanego do arcykapłana Kaifasza. 25. A Szymon Piotr stał i grzał się. Rzekli mu więc: Czy i ty nie jesteś z uczniów jego? A on się zaparł, mówiąc: Nie jestem. 26. Rzekł mu jeden ze sług arcykapłana, krewny sługi, któremu Piotr odciął ucho: Czyż nie widziałem cię z nim w ogrodzie? 27. Lecz Piotr znowu się zaparł i zaraz kur zapiał. 28. Prowadzili więc Jezusa od Kaifasza na zamek; a było rano; ale sami nie weszli na zamek, aby się nie skalać, by móc spożyć wieczerzę paschalną

Pan Jezus został aresztowany, rozpoczynała się noc i panowała ciemność.
Chrystus znalazł się w rękach swoich wrogów.
Już w pierwszych chwilach większość uczniów kierowana strachem, uciekła, pozostawiając Pana Jezusa w samotności.
W Ewangelii Mateusza czytamy: Mat. 26:56 ...Ale to wszystko się stało, aby się wypełniły Pisma prorockie. Wtedy wszyscy uczniowie go opuścili i uciekli.
Wypełniają się słowa, które Chrystus wypowiedział wcześniej: Jan. 16:32 Oto nadchodzi godzina, owszem już nadeszła, że się rozproszycie, każdy do swoich, i mnie samego zostawicie; lecz nie jestem sam, bo Ojciec jest ze mną.

Pan Jezus zostaje zaprowadzony z Góry Oliwnej do Jerozolimy i postawiony przed obliczem Annasza.
Annasz był arcykapłanem, jednak został usunięty przez Rzymian, którzy w jego miejsce ustanowili arcykapłanem Kaifasza. Żydzi wciąż jednak uznawali Annasza za osobą posiadającą duchowy autorytet (Łuk. 3:2 oraz Dz. 4:6)
Annasz po przesłuchaniu odsyła Pana Jezusa do Kaifasza.

Chociaż prawie wszyscy uczniowie się rozproszyli i pojawiają się na kartach Ewangelii dopiero po zmartwychwstaniu, czytamy, że Piotr i Jan szli w oddali za Panem Jezusem.
15. A szedł za Jezusem Szymon Piotr i drugi uczeń. A uczeń ten był znany arcykapłanowi i wszedł z Jezusem na dziedziniec pałacu arcykapłana;
Pierwszym uczniem jest Piotr, drugim najprawdopodobniej apostoł Jan, który kilkakrotnie w Ewangelii Jana pisze o sobie, bez podawania imienia.
Jan jest znany arcykapłanowi i wchodzi na dziedziniec pałacu arcykapłana.

Piotr pozostaje na zewnątrz, przed bramą.
16. Piotr zaś stał na zewnątrz przed bramą. Wyszedł więc ten drugi uczeń, który był znany arcykapłanowi, i porozmawiał z odźwierną, i wprowadził Piotra.

W obliczu dramatycznych wydarzeń ostatnich godzin, sytuacja w której znajduje się apostoł Piotr nie należy do najtrudniejszych, jednak w duchowej rzeczywistości nadchodzi krytyczny moment dla jego życia.
17. A służąca odźwierna rzekła Piotrowi: Czy i ty nie jesteś z uczniów tego człowieka? On odpowiedział: Nie jestem. 18. A czeladź i służba stali przy roznieconym ognisku i grzali się, bo było zimno; a stał też z nimi Piotr i grzał się.
W tej pozornie bezpiecznej sytuacji, w niespodziewany sposób Piotr zostaje skonfrontowany i zmuszony do określenia swojego stosunku do Pana Jezusa.

Na pytanie, czy nie jest jednym z uczniów Pana Jezusa, Piotr odpowiada: Nie jestem i zapiera się w ten sposób swojego Pana.
W Ogrodzie Getsemane, do pragnących pojmać go oprawców, Pan Jezus powiedział: Ja jestem.
Piotr okazuje się słabym człowiekiem i by chronić własne życie wypiera się swojego uczniostwa, zapiera się Chrystusa.
Gdy przypomnimy sobie, że niedawno, w Ogrodzie Getsemane Piotr był gotów wyciągnąć miecz w obliczu kohorty żołnierzy zbiteszklorzymskich, uświadamiamy sobie, że w obecnej sytuacji Piotr został zaskoczony i okazał się słabym.
Gdy szatan przyszedł do Pana Jezusa na pustyni, nie przyprowadził z sobą zastępu demonów, lecz przyszedł, by podstępem doprowadzić  Syna Bożego do duchowego upadku.
Przy bramie pałacu arcykapłana, w zaskakującej i podstępnej sytuacji, zostaje ukazana słabość Piotra.

Po odpowiedzi Piotra na pytanie odźwiernej, wszystko wygląda jak by nic poważnego się nie wydarzyło.
18. A czeladź i służba stali przy roznieconym ognisku i grzali się, bo było zimno; a stał też z nimi Piotr i grzał się.
Chociaż ma miejsce pozorny spokój, w sercu apostoła Piotra toczy się wielka walka. Przed chwilą zaparł się swojego Pana i Zbawiciela.
Gdy w Cezarei Filipowej Pan Jezus zapytał uczniów, kim dla nich jest, Piotr złożył wspaniałe świadectwo wiary.
Mat. 16:15-17 On im mówi: A wy za kogo mnie uważacie? 16. A odpowiadając Szymon Piotr rzekł: Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego. 17. A Jezus odpowiadając, rzekł mu: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jonasza, bo nie ciało i krew objawiły ci to, lecz Ojciec mój, który jest w niebie.
Teraz, tymi samymi ustami Piotr zapiera się swojego Pana.

Jak czytamy w Ewangelii Łukasza: Łuk. 22:60-62 ...I w tej chwili, gdy on jeszcze mówił, zapiał kur.61. A Pan, obróciwszy się, spojrzał na Piotra; i przypomniał sobie Piotr słowo Pana, jak do niego rzekł: Zanim kur dziś zapieje, trzykroć się mnie zaprzesz. 62. I wyszedłszy na zewnątrz, gorzko zapłakał.
Piotr zapiera się Chrystusa i zaraz pieje kur. Pan Jezus spogląda na Piotra. Piotr przyjmuje to spojrzenie i przypomina sobie wypowiedziane przez Niego słowa zapowiadające jego upadek. Piotr wychodzi na zewnątrz i gorzko płacze.

Następuje cisza. Słychać tylko głęboki płacz Piotra.
Pośród łez, w tej wyjątkowej ciszy, Bóg wykonuje pracę w jego wnętrzu.
W wielu wcześniejszych sytuacjach, Piotr był pierwszym, który mówił.
Gdy Pan Jezus powiedział o swoim cierpieniu, Piotr odezwał się słowami: “Panie, nie przyjdzie to na Ciebie”
Gdy Chrystus pragnął umyć Piotrowi nogi, on zawołał: “Przenigdy, nie będziesz umywał nóg moich!”
Gdy Pan Jezus mówił o nadchodzącym zgorszeniu uczniów, Piotr oznajmił: "Choćby się wszyscy zgorszyli z ciebie, ja się nigdy nie zgorszę"
Teraz Piotr milczy i gorzko płacze...

Piotr i Jan, jako jedyni z grona jedenastu uczniów szli za Panem Jezusem aż do pałacu arcykapłana. Był to z ich strony akt wielkiej odwagi.
Piotr, który wcześnie chciał bronić mieczem Pana Jezusa, pragnął być wierny swojemu Panu.
Nadszedł jednak moment, w którym w zaskakujący sposób został skonfrontowany z mocą ciemności i została ujawniona jego słabość.

Całe wydarzenie zostało zapowiedziane przez Pana Jezusa.
Gdy pewnego dnia, Pan Jezus zapowiedział zgorszenie uczniów, Piotr jako jedyny zapewnił, że on na pewno tego nie uczyni.
Mat. 26:31-35 Wtedy mówi do nich Jezus: Wy wszyscy zgorszycie się ze mnie tej nocy; napisano bowiem: Uderzę pasterza i będą rozproszone owce trzody. 32. Ale po moim zmartwychwstaniu wyprzedzę was do Galilei. 33. A odpowiadając, Piotr rzekł do niego: Choćby się wszyscy zgorszyli z ciebie, ja się nigdy nie zgorszę. 34. Rzekł mu Jezus: Zaprawdę powiadam ci, że jeszcze tej nocy, zanim kur zapieje, trzykroć się mnie zaprzesz. 35. Rzecze mu Piotr: Choćbym miał z tobą umrzeć, nie zaprę się ciebie. Podobnie mówili i wszyscy uczniowie.

Bóg musi odkryć naszą słabość, by móc nas ukształtować na Jego podobieństwo.
Gdy Jakub siłował się z mężem Bożym, ten uderzył go w ścięgno stawu biodrowego
1 Moj. 32:25 A gdy widział, że go nie przemoże, uderzył go w staw biodrowy i zwichnął staw biodrowy Jakuba, gdy się z nim mocował..
1 Moj. 32:30-32 I nazwał Jakub to miejsce Peniel, mówiąc: Oglądałem Boga twarzą w twarz, a jednak ocalało życie moje. 31. A gdy przechodził przez Peniel, wschodziło nad nim słońce, on zaś utykał z powodu biodra swego. 32. Dlatego synowie Izraela aż do dnia dzisiejszego nie jedzą ścięgna, które jest w stawie biodrowym, ponieważ uderzył Jakuba w staw biodrowy, w to właśnie ścięgno
Ścięgno stawu biodrowego należy do najsilniejszych części naszego ciała.
Zwichnięty staw biodrowy oznaczał duchowe bezpieczeństwo Jakuba.
I w naszym życiu, Pan zostawia często znamiona słabości, które mają nam przypominać o naszej zależności od Niego. On pozwala nam zwyciężyć, chroni nas przed zniszczeniem, pozwala nam iść, lecz nasz "staw jest zwichnięty"...

Bóg ujawnia nasze słabości i grzechy, by nas uwolnić i oczyścić.
Pan dopuszcza także sytuacje i okoliczności, które uczą nas pokory i przypominają naszym sercom, że jesteśmy słabi i potrzebujemy Bożej łaski.

Apostoł Paweł napisał do wierząych w Koryncie:
2 Kor. 12:7-10 Bym się więc z nadzwyczajności objawień zbytnio nie wynosił, wbity został cierń w ciało moje, jakby posłaniec szatana, by mnie policzkował, abym się zbytnio nie wynosił. 8. W tej sprawie trzy razy prosiłem Pana, by on odstąpił ode mnie. 9. Lecz powiedział do mnie: Dosyć masz, gdy masz łaskę moją, albowiem pełnia mej mocy okazuje się w słabości. Najchętniej więc chlubić się będę słabościami, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusowa. 10. Dlatego mam upodobanie w słabościach, w zniewagach, w potrzebach, w prześladowaniach, w uciskach dla Chrystusa; albowiem kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny.

Nasza modlitwa:

- O rosnące duchowe zrozumienie pełnej zależności od łaski i mocy naszego Pana

- Duchową czujność w codziennym kroczeniu Bożą Drogą i gotowość do odparcia ataku w pozornie bezpiecznych sytuacjach

- Pozwalanie Panu by odkrywał nasze słabości, kruszył to co twarde i przemieniał na Jego podobieństwo

- Ufność do naszego Ojca w sytuacjach, gdy pozwala na odkrycie naszych słabości

- Prowadzenie Pana w usługiwaniu tym, którzy upadli i potrzebują w tym szczególnej ochrony

Oprac. Piotr Ożana

 

Koinonia - Drugi Zbór Kościoła Chrześcijan Baptystów, ul. Przemysłowa 48a, Poznań  |  e-mail: kontakt@koinonia.pl  |  © 2013