nabożeństwa

Nabożenstwa odbywają się
w kaplicy w Poznaniu przy
ul. Przemysłowej 48a

Niedziela, godz. 10.30

 

Słowo na dziś

Bo wszystko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat, a zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to wiara nasza. A któż może zwyciężyć świat, jeżeli nie Ten, który wierzy, że Jezus jest Synem Bożym?
1 Jan. 5:4-5

PRAWDZIWA MIŁOŚĆ

Od najmłodszych lat brakowało mi miłości ojca. Mój tata był synem alkoholika. Był zraniony na tyle, że nie powstrzymał się przed odtwarzaniem jego zachowań, za wyjątkiem samego picia. Pamiętam jego nagłe wybuchy złości, które czasem wiązały się z agresją fizyczną. Bałam się go, nie wiedziałam czego się po nim spodziewać, płakałam, gdy miałam zostać z nim sama w domu. Jednocześnie odczuwałam brak inicjatywy z jego strony, taką chłodną obojętność przeplataną wysokimi wymaganiami. Pewnego razu dał mi zadanie, abym narysowała laurkę dla nauczycielki. Bardzo się starałam, ale mu się nie podobała. Moja mama bardzo cierpiała, aż doszła do punktu, w którym nie widziała innego rozwiązania oprócz rozwodu. Miałam wtedy 8 lat. Gdy tata zniknął z naszego domu poczułam ulgę. Czułam się w końcu bezpiecznie. W mojej pamięci zostało jednak jedno radosne wspomnienie – tata, który uczy mnie jazdy na rowerze, rozbawiony tym, że nie może mnie dogonić, gdy łapię równowagę.

Moja mama swoją miłością do nas nadrabiała „za dwoje”, ale w moim sercu pozostawała pustka, którą próbowałam wypełnić. Szukałam wartości w byciu pierwszą we wszystkim i w uwadze chłopaków. W wieku 8 lat chwaliłam się moim pierwszym chłopakiem, którego zadaniem było kupowanie mi słodyczy. Z biegiem lat tych znajomości było wiele, były one bardzo płytkie i krótkotrwałe. Aż doszło do poważniejszego związku. Byłam wtedy nastolatką. Przez te lata Bóg w swojej miłości zabiegał o mnie. Gdy miałam 7 lat moja mama spytała mnie, czy chcę przyjąć Jezusa do mojego serca. Mimo, że rozumiałam to dosłownie, zgodziłam się i wywarło to na mnie wielkie wrażenie. Potem zapomniałam o tym. Ze względu na to, że moja mama była nawróconą osobą, chodziłyśmy regularnie do kościoła. Słyszałam wiele razy o Jezusie, który z miłości do mnie zmarł za moje grzechy, abym ja mogła żyć na wieki. Jednak nie oddałam Mu swojego życia i żyłam po swojemu. Na pewnym chrześcijańskim obozie czułam, że Bóg chce dotknąć mojego serca, ale czeka, aż Mu na to pozwolę. Odrzuciłam Go wtedy, bo bardziej zależało mi na relacjach z rówieśnikami. Po kilku latach Bóg ponownie zabiegał o mnie. Gdy usłyszałam znów o Jego wielkiej miłości, czułam, że nie mogę się jej już więcej opierać.

Postanowiłam odwrócić się od swojego grzesznego życia i poddać się Jezusowi. Poczułam miłość, której nikt nigdy mi nie dał. Wiedziałam, że już nie muszę szukać w niczym innym wartości, bo swoją wartość odkryłam w Nim. Poczułam się Jego ukochaną córką, stworzoną do relacji z Nim. Wiedziałam, że związek, w który byłam dotąd zaangażowana musi się zakończyć. Poczułam się naprawdę wolna. Odkryłam jak piękny jest świat wokoło mnie. Bóg wzbudził we mnie chęć do tworzenia. Zaczęłam śpiewać i grać na gitarze. Bóg dawał mi melodie i słowa w oparciu o fragmenty, które czytałam w Biblii. Tak zaczęły powstawać pierwsze piosenki.

Minęło wiele lat od tamtego wydarzenia, a Bóg wciąż pozostaje wierny w swojej miłości do mnie. Zmienia moje egoistyczne serce na wzór swojego. Uczy mnie jak przyjmować Jego miłość i kochać innych. Dał mi męża, przez którego wylewa na mnie takie pokłady miłości, że czasem nie jestem w stanie tego unieść. Przemawia do mnie przez niego. Np. pewnego wieczoru mój mąż podczas modlitwy miał wyobrażenie małej dziewczynki i jej taty, który uczy ją jeździć na rowerze. Nigdy nie mówiłam mu o tym doświadczeniu. Bóg posłużył się jedynym miłym wspomnieniem związanym z tatą, aby leczyć moje serce. Pan dał mi też pracę wśród dzieci autystycznych. Mogę oglądać niesamowite przejawy Jego miłości, którą przekazuje im przeze mnie. Wiem, że sama nie byłabym w stanie wykrzesać z siebie tzw. „dobrej energii”, o której mówią rodzice moich podopiecznych. Wiem, że to jest moc Bożej miłości, która zmienia rzeczywistość wokół mnie.

Moim marzeniem jest, aby osoby, które mnie otaczają poznały tę prawdziwą miłość, która daje wolność od grzechu, uzdrawia, wypełnia człowieka tak, że już niczego więcej nie pragnie, jedynie być z Nim.
A ta miłość to JEZUS.

 

Bukiet kwiatów w promieniach słońca
Które zachodziło by powiedzieć, że
Kochałeś tak, że oddałeś Syna
Abym ja zakochała się
 
Oczy wpatrujące się w niebo
Błękitne jak nigdy dotąd
By zapewnić o powołaniu
Do Królestwa Niebios
 
Chcę powrócić do tych dni, w których ja i Ty
Sam na sam w świecie złym zakochani
Chcę powrócić do tych dni, w których Ty, tylko Ty
I nic już nie liczyło się tak jak Słowa twe
 
Sł. Natalia Dudzińska


Koinonia - Drugi Zbór Kościoła Chrześcijan Baptystów, ul. Przemysłowa 48a, Poznań  |  e-mail: przemyslowa48@gmail.com  |  © 2019